typnegatyvny blog

Twój nowy blog

Życie zaskakuje mnie regularnie i często. Pal licho jakieś pojedyńcze przypadki, ale gdy po raz trzeci usłyszałem o pewnej rzeczy, to stwierdziłem, że rzeczywiście jest coś na rzeczy!

Otóż chodzi o panów siusiających na siedząco (czy tam w kucki). 
Anatomia nie pozostawia złudzeń: facet wywala małego, bierze go w łapy i leje (czasem po potrzymaniu się za owego i jego otrzepaniu , nawet te ręce myje). Żeby nie było sexistowsko: kobiety mogłyby też całkiem spokojnie lać na stojąco, tyle że tu przeszkodą są gatki, rajtki, itp, a o celnym i bezrozbryzgowym trafieniu w sedes z takiej pozycji to już nie ma mowy! No więc leją w kucki.
Nie byłoby problemu, gdybym coraz częściej nie słyszał o „facetach” przymuszanych pod pozorem zachowania czystości w kiblu, do szczania na siedziąco!!! Przez swoje kochające i kochane kobity.
Oni się na to zgadzają!!!!!
A one potem się chwalą, jak to wytresowały swojego mena!!!!!!!!
Nie wiem, jak po takiej tresurze można się jeszcze uważać za faceta?! 

Coby mnie, broń Boże nie uznano za ultrakatola, klerykała, o. Tadzio – oszołoma, czy innego pismena! Jestem, jako się rzekło, głęboko wierzący. Pana mam tylko jednego nad sobą – nazywa się Chrystus.

                                                            Cała reszta mnie wkurwia!
                                                            Praktycznie cała hierarchia kościelna jest równie mocno oderwana od rzeczywistości, co te polityczne mendy i liżące im dupska dziennikurwy. Wątpię, by taki biskup, czy inny kardynał miał jakiekolwiek pojęcie o zwykłym życiu zwykłych ludzi (podobnie jak politycy). Oni się taplają we własnym, purpurowym sosie. To widać zresztą po ich tuszy i obwisłych, smutnych ryjach. Takie wieprze, tyle że ładnie przystrojone. Aktywność fizyczna jest im obca niejako z natury ich stanowiska.
                                                            Wszystko jest im obce – nawet prawda i przyzwoitość. Żyją w swoich pałacach biskupich, otoczeni służbą (kto dziś korzysta ze służby?!). Wyrwani z kontextu i dalszego otoczenia.
                                                            I mają swoje kopie w postaci co drobniejszych proboszczyków. Zadufanych, pysznych, durnych zazwyczaj totalnie, chamskich, elektrycznych pastuchów, co to lud zwykły traktują dosłownie jak trzodę i barany! I najlepiej by ich całować po pierścieniach, bo jak nie, to nie da ślubu, pogrzebu, chrztu, czy rozgrzeszenia…
                                                            Jak w polityce i mediach, wypisz, wymaluj: my – nadludzie i wy – podludzie.
                                                            Tyle, że takie klerykalne gówno narusza sprawy podstawowe, bo metafizyczne…
Nie odnosicie takiego wrażenia, że one wszystko udają? Od początku do końca? Od orgazmu po wyznania miłości. Od zadowolenia po wściekłość. W tym udawaniu doszły już tak daleko, że teraz już same nie wiedzą, czy coś udają? 
Do mnie dociera coraz mocniej, że prawda, podobnie jak logika, są im obce.
Tym naszym kwokom. Znosicielkom jajek i grzęd opiekunkom cierpiącym wielce…
Wczoraj, skąd inąd z jednej z nielicznych stacji televizyjnych, które lubię, dowiedziałem się, że jestem oszołomem, ciemniakiem i pojebem! 
Otóż tamtejsza redaktorka – którą także lubię, stwierdziła, że katolicyzm to zjebana ideologia (czy cuś w tym stylu), bo 80% jej wyznawców jest zjebanych (co akurat jest prawdą!), a poza tym patriotyzm i wymachiwanie flagami też jest oznaką choroby umysłowej. Powiedziała to w ostrych słowach i wściekła jak menel po rozbiciu wina.
Czyli wylało się z niej, pod wpływem durnej prowokacji, całe skrywane lewactwo i postępująca postępowość.
Tą prowokacją było (jeszcze bardziej durne) zamieszanie na obchodach powstania , spowodowane przez, zdaje się, młodzież wszechpolską, czy inną organizację krzycząco – walczącą?
Otóż jestem maniakalnym wyznawcą Chrystusa, mimo nagonki na Jego nauki i mimo tego, że rzeczywiście w Jego kościele aż roi się od moherów, schizowatych xienży i hipokrytycznych kurew stojących co niedziela na mszy na wprost outarza. Za to w najmniejszym stopniu nie jestem wyznawcą Jego matki (bo niby czemu?).
Jestem umiarkowanym patriotą (kwestia sporej dolewki krwi ukraińskiej), ale lubię ten kraj na tyle, bym był zdolny za niego walczyć. Tak przy okazji – z Ukraińców, w powstaniu brał udział chyba raptem pluton zabezpieczenia, a za to brykali masowo ruskie z RONA , co przez 45 lat pomijano milczeniem – bo przecież Rosjanie nie trzymali z Hitlerem!
Nie jestem też zwolennikiem ŻADNEJ z rządzących co i rusz partii (czy to POpierdoleńcy, PISdy, LSD, czy te totalne, zielone, wiesniackie kurwy z PSL). Jestem prawicowcem, czyli konserwatystą i liberałem (taka sztuczka logiczna).  Wierzącym, spokojnym, otwartym, tolerancyjnym i szczerym chłoptasiem, który tego samego wymaga od innych. 
Tylko tyle…
PS Jedno mnie w sumie zastanawia: czemu wszyscy z tego niby – lewa i niby – prawa, skupiają się na pierdołach typu: krzyż, kościół, wolność, równouprawnienie,chleb ze smalcem, etc, a nie na tym co propagował w swej idealnej nauce Chrystus?!

Tak się składa, że nasze wojska obecnie walczą w Afganistanie, wcześniej w Iraku, czyli w miejscach pełnych nagrzanych świrów – podobnie jak w Warszawie 1944. Ci co bardziej „waleczni” arabowie potrafią się nawet wysadzić z jakąś jednostką wojsk okup… przepraszam – wprowadzających wolność i demokrację!

Tam akurat najmniej pewne są kobiety – bo opakowane. Nie wiadomo, czy nie opatulone pod spodem w jaki dynamit, czy cuś? 
A kto był najbardziej podejrzany w czasie powstania?
Dzieciaki! I całkiem słusznie. Palili się do walki (Gdzie tam będziem się bawić w wojnę! Naprawdę poszczelamy!), ze względu na gabaryty i spryt byli powszechnie używani do łączności i zwiadu. I tak szczerze mówiąc, na miejscu Niemców też bym do nich strzelał! Większy żal mam do tych, co ich bez zastanowienia wykorzystywali do celów militarnych – to jak matka wysyłająca swe córki do pracy w burdelu.
Lub jeszcze gorzej…
Aha! Ci obrońcy powstania zarzucają takim jak ja, że tamci dzielnie walczyli, a my to gdzież tam!                                                      
A gdzie my niby mielim walczyć? I skąd ta pewność, żę nie potrafilibyśmy?
                                                            A co najlepsze, te łajzy – Francuzi, też w sierpniu 1944 rozpoczęli powstanie w Paryżu, ale im się udało! Po prostu ich dzielne wojska (?!) dotarły na czas do stolicy.
                                                            I ichnia stolica jest całkiem sympatyczna.
Czyli o rocznicy największego absurdu w historii Polski.
To nie jest rocznica zrywu: to był zryw rozerwany na miejscu. To nie jest rocznica heroicznego boju – oni nie mieli broni. To nie jest rocznica patriotyzmu – patriotyzm został po miesiącu rozstrzelany i pogrzebany.
To rocznica nieogarniętej głupoty!
Te małolaty, które wówczas robiły zadymę w dzisiejszej stolycy, dziś byłyby galeriankami, bywalcami koncertów metalowych, aktywistami w proeuropejskich partiach, itd, itp.
Podówczas postawili na patriotyzm. zobaczyli przez chwilę biało – czerwoną i się posrali ze szczęścia!
Po czym w końcu przyszli niemcy (z rezerwowymi wojskami) i dokonali masakry niespotykanej od 2000 lat na całym świecie! Miasta, ludności i owego patriotyzmu…
Chuj wam w dupę powstańcy! Najazd niemców i ruskich w 1939, cała okupacja, obozy i łagry nie dokonały takiej rozpierdółki, co wy, barany w tym 1944, w tej dzisiejszej stolycy!
A to mogło być naprawdę fajne miasto…
I państwo…….
Czyli o literach, które w Polsce nie występują i nie występowały, a namiętnie się je sączy z głośników wszelakich.
Albo słowo o słowie pisano/mówionym , języku i postępującej dyslexji.
Niestety nawet radio rani me uszy amerykanizmami. Zwłaszcza w kwestii sportu. Jest wiele organizacji zwanych skrótowo z angielska (tu mogę się zgodzić, bo to w sumie Lingua Franca na czas obecny, a i skróty są specjalnością angloamerykańców), są to między innymi: WTA ,  WBC ,  czy chociażby NBA . Normalnie, po polsku, powinno się to wymawiać prosto, tak jak się pisze: wu – te – a, wu – be – ce , czy en – be – a . Ale ktoś zakomplexiony uznał to ongiś za wiochę i od tego czasu mamy: dabliu – ti – ej , dabliu – bi – si , i en – bi – ej. Do tego dochodzi jeszcze słynna telewizja ejdż – bi – o , poprzedni prezydent ju – es – ej, czyli – dabliu busz i mamy skiszony mózg!
Nawet jakbyś chciał uciec od tej paranoi, to trafisz na: Gdansk Lech Walesa Airport . 
Nie wiem jak was, ale mnie to dosłownie rozpierdala! Jak te zdrobnienia w postaci choziażby: pieniążki, dzieciaczki, całuski, misiaczki, zwierzaczki…
Być głuchym dzisiaj, to  nie dopust Boży, to łaska Pańska !

Co i rusz jakiś świr w ramach „walki” o swoją wolność, wyskakuje z jakąś szokującą akcją:

                                                            A to w Wielkiej Brytanii znalazł się koleś, co to popylał przez kraj nagusieńki i co i rusz się dziwił, że go wciąż zamykają za nieobyczajne zachowanie!
                                                            A to gdzieś w Skandynawii (Szwecja, lub Norwegia) inny matoł przestał się myć. Dokumentnie. Bo mu wyszło, że ma do tego prawo! Najlepsze, że z tego co pamiętam, to był jakiś pracownik uniwersytecki! Co zbytnio nie dziwi, bo ci pseudoentelygenci miewają często takie odpały. Pomijam pomniejszych czubów, których można spotkać i u nas.
                                                            Otóż gdy Twoja wolność zaczyna zaczyna ingerować w Moją, wtedy zaczyna się terroryzm (a nawet faszyzm). Nie chcę oglądać gołych swirów na ulicach, nie chcę też ich czuć! Mam do tego pełne prawo, a prawo jest zobowiazane ich mi stamtąd zabierać! Chcesz coś robić bez ograniczeń? Rób to w swoim domu (o ile sąsiedzi się nie skarżą), w klubie, na jakimś innym terenie prywatnym, gdzie takich świrów jest więcej (np. plaże dla naturystów). Gdy zaczynasz mi paradować, na ten przykład znowu, z gołą, pedalską dupą na jakimś marszu tolerancji (?!) , wtedy niszczysz Moją wolność.
                                                            Ale żaden pedryl tego nie zrozumie, albowiem są oni zapatrzeni tylko w siebie.

Ongiś ktoś, kto chciał opuścić system (nadzwyczaj ludzki i łagodny w porównaniu do dzisiejszego!) szedł na ten przykład, w pierwszej Rzeczpospolitej, do kozaków. 

                                                                                 I miał system z głowy!
                                                                                 Na zachodzie, od momentu expansji geograficznej (czyli od końca średniowiecza) zostawało się żeglażem (duża rotacja załóg, ze względu na jeszcze większą śmiertelność), lub kolonizatorem krain nieznanych – z opcją kopmpletnego oderwania od stron rodzinnych do końca żywota.
                                                                                 I system też się łagodnie (acz niepełnie) opuszczało.
                                                                                 A teraz?
                                                                                 Teraz co najwyżej można zostać menelem, lub punkiem (co w sumie na jedno wychodzi). Rotacja geograficzna odpada: wszędzie paszporty i szczelne granice. Każdy ma piny, odciski, numery i rejestry w tajnych kartotekach. Niedługo pewnie będziemy wyposażani w czipy i kody kreskowe!
                                                                                 Coby system rósł w najlepsze, a jego zarządcom żyło się dostatniej.
                                                                                 I jeszcze spokojniej.
Akurat rozpoczyna się kolejna olimpiada. Ceremonia otwarcia trwa godzin tyle, że można się śmiało porzygać, zesrać z nudów, narąbać,  a i tak będzie dalej trwała…
Niedawne otwarcie Euro 2012 trwało chyba z pół godziny, po czy rozpoczął się ciekawy, emocjonujący (aczkolwiek mocno schizowy – jak to zawsze w wykonaniu Polaków) mecz.
Czyli jak zwykle w przypadku piłki.
Na olimpiadę nie wszyscy zawieszają wojnę – jak to było w zamierzeniu tego francuskiego pedryla ( bo wszyscy Francuzi, to potencjalne pedryle), co to ten cyrk wymyślił.
Na czas Mundialu i Euro wszyscy, łącznie z terrorystami, psychopatami i politykami przestawiają się na te święto sportu. Prawdziwe – bo w sumie oddolne. Jak piłkę kopią, to świat cały zamienia się w piłkę.
I nie mówcie mi na Boga o siatkarzach, czy innych przedstawicielach jakichś drobnych sportów! Każdy albowiem marzy cicho o Pucharze Świata u tej królowej sportów wszelakich.
Cała reszta to popierdółka.

  • RSS