Od momentu EURO 2012 , ale też już wcześniej, spora część naszego społeczeństwa odwróciła się totalnym tyłem do naszych piłkarzy nożnych ( i poniekąd słusznie – bo to gamonie i łajzy). W zamian usiłowano przekierować entuzjazm kibiców na siatkarzy, którym rzeczywiście dobrze szło – aż do olimpiady, gdzie poszli z torbami.
Jak zresztą reszta olimpijczyków (z małymi, dzielnymi wyjątkami).
Po zwykłych igrzyskach, jak zwykle przyszedł czas na paraolimpiadę, gdzie nasi dla odmiany bryllują w klasyfikacji medalowej. I ta zmęczona beznadzieją sportu publika (podburzana lekko przez media), zaczęła piać z zachwytu nad inwalidami udającymi normalnych ludzi.
Normalny to taki co utrzymuje normę – czyli jest podobny do reszty. Ma ręce, nogi, widzi, słyszy, myśli w miarę składnie, jest hetero, a nie jakimś zbokiem i tak dalej i dalej.
Gdyby większość chodziła bez rąk – to toby było normą, a nienormalni byliby ci z rękoma. Tyle że dość szybko wtedy byśmy wyginęli jako gatunek… Niby oczywiste i logiczne, ale w dzisiejszych, polit-poprawnie durnych czasach słowo normalność też zostało skrzywione.
I zachwycamy się nienormalnymi, którzy w sporcie są jeno nędzną parodią normalnych sportowców.
A jeśli nie są – bo takie wyjątki się zdarzają (ten biegacz, nasza ping – pongistka), to niech się mierzą z normalnymi sportowcami!
A nienormalni, niech dalej udają normalnych, ale powiadam wam: ten „król” jest nagi i upośledzony!
PS          Gdzieś mi się obiło o uszy, że geje, lesby i cała reszta tego porąbanego towarzystwa, też w czas normalnej olimpiady, organizuje swoje igrzyska!!!
Gdzie konia kują, tam żaba (różowa) nogę podstawia…