Nie wiem, czemu się tak utarło, że ten co siedzi jest lepszy od tego co pracuje ciężko?
                                                            Przecież w PRAWDZIWYM KAPITALIZMIE liczy się ten, co ma i do czegoś doszedł.
                                                            A! wiem! Socjalizm etatystyczny. W tym popierdolonym systemie nie patrzy się na zdolności!
                                                            Patrzy się w papiery i statystyki.
                                                            Stąd tylu magistrów w paszarniach fast fodowych (znaczy – szybkożarnie).
                                                            Ideałem socjalistów jest społeczeństwo wyedukowane w stopniu maxymalnym, w 100 %.
                                                            To kto w takim razie ma kopać rowy?
                                                            I śmiecie wywozić?
                                                            Co pracą jest pożyteczną, wymagającą szacunku i odpowiedniej zapłaty – czyniącą ludzika godnym, pewnym i honorowym.
                                                            To lepiej zostać magistrem bylejakim i byleczego i sprzedawać hamburgery?
                                                            Czy pedagogiczką uczącą znikające dzieci?
                                                            Czy absolwentem innego kierunku, na który legło jak lemingi 100 osób na 1 miejsce i po którym ma się zagwarantowane berzrobocie w 99 % ?