typnegatyvny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2012

To dosyć proste. Pomijając historię najnowszą, za którą po prostu nie można ich lubić (począwszy od wojny w 1920, przez rozpoczęcie II wojny razem z niemcami we wrześniu 1939, aż po 45 letnią okupację za peerela).

Otóż to ludek fałszywy, dziki i nieobliczalny. Ja wiem, że wszyscy bywalcy rejonów podmoskiewsko / kamczackich rozpływają się w zachwytach nad gościnnością tej dziczy, nad ich uwielbieniem Polski i Polaków, nad ich żałosnym przekonaniem, że są słowianami i naszymi braćmi…
…ale to nieprawda!
Otóż ich fałsz przejawia się w tym, że w jednej chwili cię kochają, a w następnej dostajesz cios w plery.
Wystarczy, że dostaną taki prikaz…

Czemu (mając pełną paletę programów) nie zapłacę nigdy abonamentu za telewizję „publiczną” ?

Albowiem nie chcę jej oglądać.
Ale nie mogąc się jej pozbyć, a chcąc oglądać resztę niezależnych, prywatnych programów, chcąc nie chcąc jestem skazany na odbieranie telewizji „publicznej” ! Skoro ja ich nie chcę oglądać, to czemu mi się narzucają?! Czemu nawet wtedy, gdy wykasuję te jebane TVP z programu, to zostanę ukarany za samo posiadanie telewizora ?!!!
Skoro ONI pobierają haracz za niezawinione przez telewidza oglądanie ich teleścieku, to ONI powinni powinni dbać o to, by niepłacący zostali tej wątpliwej „przyjemności” pozbawieni ! Na przykład poprzez dekoder.
A nie karać ludzi za to, że kupili televizor !!!
Bo to totalny absurd, faszyzm i komuna w jednym !

Czemu w Polsce zarabiamy najmniej w Europie?

                                                            Czemu w Polsce pracujemy najdłużej w Europie?
                                                            Czemu mamy najwyższe ceny w Europie (właściwie wszystkiego)?
                                                
                                                            Bo inaczej stać nas by było na dzieci i bez stresu rozmnażalibyśmy się jak króliki.
                                                            Po czym zalalibyśmy tą zgniłą i martwą Europę…

Jak powszechnie wiadomo, najpopularniejszym sportem na swiecie jest piłka nożna.

I koniec, kropka, czy się komu to podoba, czy nie. Tak po prostu jest i tego się nie przeskoczy.
Piłkę kopie się wszędzie dookoła globu (aczkolwiek nad wyraz odporni na nią są australijczycy i chińczycy – nie wiedzieć czemu?). Kopie się ją też w juesej (od początku startują w mundialu i na pierwszym, w 1930 roku,  zajęli 3 miejsce!!!). Wszędzie na świecie, wszyscy kojarzą hasło: futbol. Oczywiście kojarzą je z piłką kopaną.
Nie w hameryce! Tam na piłkę się woła: soccer. Futbolem zaś nazywa jakąś pokręconą wersję rugby, z bandą przerośniętych pedałów w wypchanych trykotach.
Cudaczne zaiste!

…czyli tradycyjnie mizoginicznie.

                                                                              Jedną z rzeczy, które rozpierdalają mnie dokumentnie, jest kobiet poważne podejście do wszystkiego. Ich miałkie – z pozoru poważne – dyskusje, są całkowicie pozbawione logiki i nie prowadzą absolutnie do niczego.
                                                                              Ich żałosne próby wyluzowania/odreagowania/doładowania pozytywnej energii/ i tym podobne pierdolenie powodują tylko mój śmiech, lub przerażenie.
                                                                              Są pozbawione fantazji, luzu i wyobraźni…
                                                                              Czyli wszystkiego tego, co jest podstawą geniuszu.
                                                                              Ich życie to wicie gniazdka: żałosnego – tylko dla samej siebie (co jest obecnie normą), lub dla rodziny.
                                                                              Najśmieszniejsze jest to, że te co się wyrywają z tego schematu, kończą jako kurwy, lub lumpiary!
                                                                              Baby ogólnie są skazane na schemat i to mnie, szczerze mówiąc, potężnie zadziwia…

Przyzwyczajeni jesteśmy odbierać siebie z dawien dawna, jako pijusów i degenerusów, obrzempołów i zachlanych, nieświeżych oblechów.

                                                      Błąd !
                                                      Tacy na przykład spokojni Francuzi, Czesi, czy inni Włosi biją nas w spożyciu alkoholu na łeb i szyję !
                                                      Tyle, że oni piją regularnie, codziennie, ale nie duszkiem: od święta, na umór – co jest skazą Polaków wyniesioną wprost z tego nieszczęśliwego, prymitywnego peerelu. A już rzygać mi się chce, gdy w mediach widzę tych artyścików, czy innych inteligencików, co to się zarzekają, żę alkohol, owszem, ale od święta i tylko lampkę wina…
                                                      Pozerzy i pedały !
                                                      Z kolei pamiętam ten nieszczęsny, szary (autentycznie szary!) pe-er-el i ulice pełne słaniających się pijaków. Do dziś homo peerelusa można zidentyfikować prostym pytaniem: lubisz piwo? Zjeb from peerel zawsze odpowie, że woli sieknąć setę, bo po piwie tylko sika…
                                                     Tego nawet ja nie jestem w stanie skomentować – po prostu ręce opadają! A to dosyć powszechne podejście do sprawy tych starych ludzi wychowanych na bimbrze, czy innej siwusze.
PS Kościół załamany powszechnym pijaństwem w latach 80, zarządził sierpień – miesiącem trzeźwości. Czy to jeszcze jest promowane? Bo hasło utkwiło mi wyjatkowo w pamięci – jedyny gorący i słoneczny miesiąc w całym roku, w tym smutnym, pochmurnym i zimnym jak pizda kraju, a tu nagle niespodzianka: nie pij, bo zgrzeszysz!

Ludzie lubią się wiązać. Z rzeczami, z innymi ludźmi, z otoczeniem, itd. Tak już mają. Najlepszy przykład: tylu z was żyje w parach, rodzinach, wśród swoich znajomych i nie wyobraża sobie, ciągle zmieniających się miejsc zamieszkania i ciągle nowych ludzi. Musimy mieć jakiś układ współrzędnych. Dla zwykłej choćby orientacji

Normalne – ludzie potrzebują stabilizacji.
Zaczyna się ta stabilizacja i przywiązanie od naszych rodzin, domów, dzielnic, wiosek, miast, poprzez region w którym żyjemy, kraj, państwo, kontynent, a kończąc na niemożliwej na razie do opuszczenia planecie – ziemii w naszym przypadku.
Otóż przy okazji Euro 2012 w mediach ujawniły się oszołomy, którzy wprost histerycznym strachem reagują zwłaszcza na jeden aspekt tej naturalnej stabilizacji. Środkowy. Na państwo. Co nie znaczy, że reszta też im nie przeszkadza (łącznie z przywiązaniem planetarnym). Lewackie debile, dla których grupa rozochoconych (często alkoholem) kibiców wymachujących flagami i drących ryja: Pooolskaaaa! (na ten przykład), to zagrożenie niewyobrażalne, wylęgarnia nacjonalizmu, zaczątek 3 wojny światowej, megaholokaustu, itd, itp. Kibice to akurat rzucający się ostatnio w oczy przykład, ale te lewackie przygłupy histerią reagują też na codzień, widząc czyjś normalny patriotyzm. Taki zwykły, naturalny i niegroźny. 
Ich ideałem człowieka (?) jest zunifikowany, identyczny z miliardami innych, twór bez korzeni. Łagodny, durny robaczek, któremu wszystko się podoba i na niczym mu nie zależy. Wszystko co z charakterem, to dla nich chwasty do wyrwania na tym biojednolitym poletku.

Nie, nie Euro 2012 – jak juz wspominałem, jestem zwolennikiem tej ogólnoświatowej (jak już widać udanej) imprezy, w tym smutnym jak pizda kraju.

Nie o to chodzi.
Tak się składa, że dziś rano w radiu, czy przed chwilą w televizorni znowu mnie dopadli politycy.
Poproszeni o komentarz (?!).
Ale po chuj ich prosić o komentarz?!!! To impreza SPORTOWA !
Otóż ten polityk rano w radiu, uznał tych co wymachują flagami (biało czerwonymi) i posiłkują się historią, za oszołomów. Ten teraz w tefauenie coś pierdolił o nazistach i homofobach. Nie wiem o co chodziło – wyłączyłem szybko televizor ze względów zdrowotnych. Jeszcze wcześniej mi gdzieś mignął Jar Kaczyńśki w szaliku…
…biało czerwonym – kibicowskim…                     
Ten popierdoleniec jest tak oderwany od rzeczywistości, jak materia od antymaterii!!!
Ale szalik ubrał… I hymn kiedyś śpiewał nawet
Kurwa, po co oni ich WCIĄŻ pokazują?!
Jeszcze brakowało tego zjeba – Niesiołowskiego i zasapanego, wściekłego, zaplutego alzheimera – Władysława Bratoszewskiego.
I łeb rozjebany!
A Euro trwa…

A skąd nam o tym wiedzieć? My ich tyle nie mamy.

                                                         Nie dadzą szczęścia, ale zapewnią stabilizację – a to dużo.
                                                         Nie dadzą zdrowia, ale zapewnią leczenie.
                                                         Nie dadzą miłości, ale dadzą sex (zresztą miłość to absurdalne pojęcie, a małżeństwo to forma prostytucji).
                                                         Nie doprowadzą do prawdy – ale pozwolą się nad nią zastanowić.
                                                         Nie dadzą talentu (to daje tylko Bóg), ale podobno każdy ma jakiś talent – szmal pozwoli go tylko odkryć.
                                                         Dlatego chciałbym choć spróbować tej klęski urodzaju…                 

Mamy stadiony, mamy trzecią pod względem popularności imprezę świata (1 – mundial, 2 – olimpiada). Mamy na siebię skierowaną uwagę całego świata.

                                                         To czemu się mówi o zadymach grupki idiotów?! Czemu o naszej „nietolerancji” mają świadczyć jakieś bazgroły na murach, sprokurowane przez innych idiotów? Czemu „nasze” media robią znowu z nas jakichś nieokrzesanych dzikusów ?!!! 
                                                         To tak samo durne, jak przepraszanie za Jedwabne, czy pogrom kielecki.
                                                         Wyjmujemy coś z kontextu i kreujemy kiepską opinię całemu narodowi.
                                                         Spalić te gówniane media !!!
PS Zadymy bywają na każdym turnieju narodowym i wszędzie – czy to mundial, czy euro. My Europejczycy tak mamy – lubimy się przepychać…

  • RSS