typnegatyvny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2012

Nie wiem czemu, ale pierwszy maja i te dawne pochody kojarzą mi się zawsze z procesjami Bożego Ciała? Te samo bezsensowne wylęgnięcie na ulice w ciepły dzionek, tyle że pod innym sztandarem. No i ta druga tradycja trwa już nieprzerwanie od ponad tysiąca lat, a pochody socjal/śmieszno/komunistyczno/absurdalno/bezsensowne poszły w zapomnienie, jak ów przegniły system. Pamiętam jak aktyw nauczycielski, jak zawsze lewacki i jak zawsze usłużny systemowi, zmuszał nas, dzieciaki, do uczestniczenia w tych pochodach. Do samego końca peerelu!

                              Ale jak większość dzieciaków, nigdy nie doszedłem do końca. Ba! Nigdy nie dotarłem do trybuny (to był taki ichni ołtarzyk – tyle, że w przeciwieństwie do kościelnych mieli go jednego, nie cztery).
                              Ba! Nigdy nie dotarłem do punktu startu! Po wymarszu spod szkoły znikałem w dziwnych okolicznościach, jak co sprytniejsi uczniowie. Nauczyciele jakoś już tego nie byli w stanie upilnować – wystarczyło się rano stawić pod budą, na końcu listy nie było.
                              A gamonie zawsze szli do końca…

…zajebiście ważne pytania.

                           Pierwsze, kiedyś zadał już niejaki Laska z „Chłopaki Nie Płaczą”:
                           Musisz sobie odpowiedzieć, co chcesz w życiu robić i zacznij to robić!
                           Drugie jest o wiele ważniejsze i łatwiejsze do wykonania:
                           Trzeba sobie odpowiedzieć, czego NIE CHCEMY w życiu robić.
                           I tego nie róbmy.

Większość z nas je mięso. Większość tego mięsa je dużo i ze smakiem. Bez zastanowienia i głębszej refleksji. Karmimy nim dzieci, dzieci się cieszą i jest OK.  Jemy białka zwierzęce, bo tak już zostaliśmy wyposażeni przez naturę (Boga), że to nam niezbędne do przeżycia. Wegetarian jest niewielu i na ogół wyglądają niezbyt zdrowo.

                              Sęk w tym, że niewielu widziało, jak to mięso powstaje. 
                              Wszyscy kochają zwierzątka – czy to kurczaczki, czy świnki, czy krówki. Niewielu nawet widziało te zwierzęta. Dzieci nie kojarzą mięsa ze zwierzakami. Dzieci i kobiety kochają zwierzaki i mięso. Jednocześnie i osobno.
                              Mięso powstaje z zabitych zwierzaków – to proste.
                              Większość (a zwłaszcza kobiety i ich dzieci) wypiera tą prostą prawdę ze swoich sytych umysłów…
                              … i dalej okupuje wszelakie paszarnie i masarnie w błogiej nieświadomości…

Są takie, wbrew szarmanckiemu pierdoleniu, ale każde babsko, nawet szpetne, może stać się co najmniej znośne: a to dzięki makijażowi, ubiorowi, fryzurze, charakterowi, itp. Tłuściochy moga schudnąć, a szproty przytyć. Trzeba jeno chcieć.

Otóż mam sąsiadkę (na szczęście z klatki obok), która nie jest brzydka w szczegółach. Owszem, trochę przy sobie, jednocześnie nie grzesząca wzrostem, ale to by się dało znieść. Z twarzy nieciekawa – to też by się dało wytrzymać. Nie za bardzo zadbana i wyglada ospale/leniwo – też do przejścia. Najgorsza fryzura – coś paskudnego, z grzywką w ząbek, w dodatku dłuuugo nie zmieniane (co już dziwi, bo babska lubią na ogół, od czasu do czasu, wizyty u fryzjera i zmianę wizerunku, niczym żmija skórę). To wszystko poszczególnie dałoby się znieść, nawet z tą fryzurą, ale ogólnie jest ona tak paskudna, że zawsze dostaje niestrawności, gdy ją widzę!
Co nie przeszkodziło jej się rozmnożyć! I to trzykrotnie!! I to podobno za każdym razem z kim innym!!!
Ludzie, jak trzeba być nawalonym (i powalonym), żeby włożyć penisa w coś takiego?!
Nigdy tego nie pojmę…

Manifest

Brak komentarzy
Skoro to niby-nasze pańtwo przestało nam służyć, nie mamy ŻADNEGO obowiązku służyć jemu i jego zarządcom. Jesteśmy krajem trzeciego świata. Zacofanym, wyzyskiwanym i bez przyszłości (a raczej z bardzo ciemną przyszłością). Władzę, prawa i pieniądze mają tu nieliczni, reszta jest przez nich traktowana, jak banda chamów, durniów i niewolników. To my. Jesteśmy gnębieni przez armię biurokratów, pilnujących durnych przepisów i przyssanych do większości zarabianych przez nas pieniędzy, przez tchórzliwą policję nabijającą sobie statystyki na najprostszych do okiełznania ofiarach i absurdalny, ale dobrze opłacany aparat „sprawiedliwości”. Media z nas kpią i przez lata tej nibywolności, zrobiły z naszych mózgów taką melasę, że wszelkie bardziej agresywne zachowanie wobec tego aparatu ucisku nas przeraża.
A drogi mamy przed sobą trzy:
     
 Agresywne – wystarczy puścić z dymem ZUSy, Urzędy Skarbowe, komisariaty, prokuratury, sądy, służalcze media i tym podobne. To pozbawi ICH broni i argumentów siły.
    
  Pasywne – NIE TRZEBA przestrzegać prawa, które nie służy nam, ludziom, nie trzeba IM płacić, nie trzeba IM się tłumaczyć, nie trzeba ICH słuchać. Trzeba IM pokazać, gdzie ICH mamy (a już tym bardziej na NICH nie głosować! Jaką by nazwę nie przyjęli -to zawsze będą ONI !).
Tradycyjną – nic nie róbcie bydlądka, ku ICH radości. Cieszcie się z ochłapów i chowajcie się w swoich mieszkankach, a ONI też będą zadowoleni i będzie panować  jakże przez nas lubiany spokój i radość w ubóstwie i niewoli…

Trochę (a nawet więcej niż trochę) nienormalnym jest obsypywanie kobiet kwiatami, prawienie im komplementów i tym podobne pierdoły. Ot tak, szarmancko. Co poniektóre nawet się tego domagają! 

Samym nie dając nam NIC w zamian.
Rozpuściły nam się baby w ostatnich czasach. W imie miłości, romantyzmu i innych utopii. Wszystkie, nawet te najdurniesze, najleniwsze i najgorsze pasztety, kobiecość zaczęły łączyć ze zwykłymi fochami od siebie i dupolizostwem ze strony partnerów. Bo inaczej to niby niemęsko i chamsko, ale za chamskie uznaję raczej uwieszenie się na biednym, naiwnym facecie i powolne wysysanie z niego soków życiowych. W imię jakichś kulturalnych zboczeń.
Do roboty cholerne babska! Przestańcie żyć w świecie iluzji i głupawych, romantycznych seriali!!!

Ongiś burdel był w każdym porządnym mieście. Po tym można było poznać porządne miasto: był porządny burdel, hotel (chuj, że tam pluskwy popindalały po pościeli!), bar (na ogół go jakiś żydłak prowadził – ale alko nie było za to chrzczone!) i kościół w miarę dobrze utrzymymany. Miasteczko i okolica funkcjonowały. Podobnież przed wojną było normą, że syna na 16 urodziny ojciec prowadził na rozprawiczenie do owego burdelu. Do znanych panienek (które też znały okolicznych mieszkańców). I było OK! 

                                                Co mamy teraz?
                                                Pomijając kurwy dyskotekowo/wiejskie, podupadłe kościółki ze schizolami spod skrzydeł ojca Rydzyka i zdzierskie hotele.
                                                Mamy tirówki. Na ogół śniade panienki zza nie wiadomo jakich granic. Stojące na zadupiach tras międzymiastowych, podmywane ot tak – z butelki, anonimowe, smutne i bylejakie. Mają klientów, ale to ma tyle wspólnego z porządną prostytucją, co disco, tekno i hip – hop z myzyką. Może bardziej – co makdrajw z żarciem. Namiastka kobiety daje namiastkę sexu za namiastkę szmalu.
                                                Nie kupuję tego! Chcę prawdziwego żarcia, w prawdziwych karczmach i prawdziwych panienek zdolnych mi dać prawdziwą rozkosz za prawdziwy, nieopodatkowany szmal…

Niedawno była rocznica śmierci JP2 (podobno miały być regularne, coroczne, marsze wielbicieli owego papy, ale po roku im przeszło). Ja tam od początku mówiłem: stary był, to umarł, a co, miał żyć wiecznie?!

                                       Dziś rocznica śmierci naszego Drugiego Lecha Prezydenta. Pomijając fakt, że powinien leżeć na komunalnym wysypisku śmieci, zamiast na Wawelu – za podpisanie traktatu akcesyjnego do UE (dziwne – wszystkiemu był przeciw, a niepodległość śmiało sprzedał jednym machnięciem pióra?),  jednak razem z nim poległo prawie 100 osób. I to czasem ważnych osób. Do dziś pół Polski huczy o spisku, zamachu, itp. Rzygać się chce już od początku tej szopki smoleńskiej, a prawda jest dość prosta i jasna. Czy wyobrażacie sobie na ten przykład hamerykański air fors uan z jakimkolwiek prezydentem na pokładzie, lądujący na jakimś ściernisku przez pomyłkę nazwanym lotniskiem? W dodatku rosyjskim?! Bez przygotowania?! Pewnie że nie! Dla Lecha Drugiego Idioty I Zdrajcy to była norma. Jak się okazało – do czasu.
                                       A Titanic jak leżał, tak leży…

Wiekszość z nas nigdy nie widziała kompletnie niewidomego od urodzenia. To rzadkie przypadki, podobnie jak inne ciężkie upośledzenia, ale za to rzucające się w oczy i medialne, co wykorzystują między innymi, na swych różowych blogach, filozofujące, małoletnie, durne, acz wrażliwe kurewki. 

                              Normalnie, w naturze, stworzenie pozbawione wzroku jest skazane na śmierć, ale na szczęście dla kalek, żyjemy (jeszcze) w postchrześcijańskim świecie, gdzie o inwalidów się dba (jeszcze).
                              Już od dawna, co poniektórzy ludzie, zwracają uwagę, że nasze pięć zmysłów, to za mało, by mieć pełny ogląd całego świata, że jesteśmy jak ci ślepcy, co to nawet nie wiedzą, czego są pozbawieni, bo zwyczajnie nie mają tego czym stwierdzić! Ale można chociaż przypuszczać, że coś jest. Można to wyczuć. Mocno w tym nam ostatnio pomaga nauka (zwłaszcza fizyka) i rozwijająca się technika.
                             A co do zmysłów: jest ich pięć, jakby któś nie pamiętał, bo jacyś ambitni, hamerykańscy (jak zwykle) naukowcy zaczęli do nich doczepiać jakieś dodatkowe. Podobnie, jak z grzyba uczyniono COŚ, a jak od dawna wiadomo, grzyby to rośliny, bo świat ożywiony dzieli się TYLKO na florę i faunę.

Niedawno ze zdumieniem i zdziwieniem obserwowałem scenę, gdy dwóch, z wyglądu gimnazjalistów, odbyło mniej więcej taka rozmowę:

                                       - Która godzina?
                                       - Za piętnaście druga.
                                       - To znaczy?
                                       - Trzynasta czterdzieści pięć.
                                       - Aha
                                    Jak nietrudno sie domyslić, ten koleś nie miał zielonego pojęcia o funkcjonowaniu zegarka! Takiego normalnego, z cyferblatem i wskazówkami. Jego spłycony techniką umysł, funkcjonował na poziomie wyłącznie cyfrowym. Innych wymiarów rzeczywistości nawet nie był w stanie ogarnąć!
                                    Dzisiaj, pod sklepem, ujrzałem słodziutką małolatkę, która słodziutko spytała się przechodzącego obok kolesia: skąd wracasz? Odpowiedział, że z intermachu. Wszyscy dookoła domyślili się, o jaki sklep chodzi, a ją zwyczajnie zamurowało. Bystrzejsza koleżanka ją dopiero z tego odrętwienia wyrwała. Ale chociaż było słodko idiotycznie. 
                                    O co chodzi z tym drugim szczegółem? Otóż jest spora grupa ludzi, dla których każdy lekki chociaż żarcik, przekręcenie, ironia, jest czymś kompletnie niepojętym! Poruszają się po tym świecie dość niepewnie, na pełnych obrotach swych upośledzonych umysłów. Każde wybicie z rytmu szarej rzeczywistości, powoduje u nich panikę, a czasem i agresję, rzadziej – jak w tym przykładzie, słodkie rozbawienie otoczenia. Mam dziwne przeświadczenie, że w tym kraju wciąż jest wiele właśnie takiego upośledzenia życiowego, połączonego z automatyczną agresją. Stąd tak ciężko tu o oryginalność.

  • RSS