typnegatyvny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2012

Nie jestem jakimś fanatykiem chrześcijaństwa – ot tak se żyję (często występnie), ale normalnie.
Niestety czytałem Biblię i Koran (tudzież parę innych fajnych xiąg). Czytałem Marxa, Hitlera i inne sprośności (np. Markiza de Sade – którego jestem wprost wielbicielem :). Wypowiedziałem się kiedyś o Starym Testamencie, że jest dla mnie xięgą historyczną. 
                           Tylko historyczną, bo to Chrystus dał mi naukę, jak żyć. Od tego czasu Stary Testament jest dla mnie niczym więcej, niż historią.  Chodzi o Koran i tych schizoli, którzy opanowali zachodnią Europę.
Koran jest dla mnie obrzydliwością przyrządzoną przez szatana dla agresywnych wielbłądojebców. To xiega nienawiści, nietolerancji i zła. Bezgranicznego, durnego, zwierzęcego zła.
Jej wyznawcy potwierdzali to wielokrotnie i nadal czynią zło, obrażając prawdziwego Boga.
Nie wiem czemu, ale do starszych kobiet (nie tych zupełnie starych) pałam jakąś mieszanką pogardy i nienawiści. Gdy widzę te pałętające się po sklepach tępe, często siwe (ale zawsze krótko ostrzyżone) kolumbryny, wciskające się w autobusy betoniary (chociaż z komunikacji miejskiej rzadko korzystam – ale widzę przystanki), to zbiera mi się na wymioty. Po ich głupawych ryjach widać, że nie bardzo się orientują, gdzie żyją (tak – chodzi mi o te emerytki szczególnie). Robią te ponadplanowe zakupy, jeżdżą na cmentarze do swych dawno poległych małżonków, chłoną telewizornie, jak mocz gąbka (obojętnie, czy to trwam, czy tvn 24) i żyją chwilą! Do dzieci i wnuków mają podejście kosmonauty do kosmity: ważne coby pracować i mieć dzieci, reszty nie ogarniają. Jest im dobrze i od innych wymagają też radości. No fakt – okupują z nudów przychodnie i szpitale. Ale gdy trzeba wykazują się większym wigorem od dwudziestolatków.
Przy okazji – zauważyliście taką dziwną tendencję, że tak mniej więcej 2/3 kolejek do bankomatów jest opanowane ZAWSZE przez kobiety? To skąd faceci biorą szmal?

Jako że uwielbiam się przemieszczać roverem na nieco dłuższe i dzikie dystanse, muszę zwrócić uwagę na coś, co było od zawsze w tym kraju zmorą roverzystów, piechurów, tudzież innych podróżnych i odwiedzających polskie wsie i przysiółki.

                                                Luźno biegające po okolicy kundle.
                                                Ludzie mieszkający na uboczu mają totalnie wywalone na to, co robi ich pies! Ekolodzy zabraniają trzymać te durne zwierzaki na łańcuchach, a durne bydlątka zwane psami, w zgodzie ze swoim dzikim instynktem, opanowały wsie, lasy i po części także miasta, uniemożliwiając normalne poruszanie się normalnych ludzi, po tym skąd inąd pięknym kraju!
                                                Tak przy okazji: gdy widzę luźno biegającego, wściekle ujadającego kundla i jego właścicielkę/a zapewniającego, że to miłe psisko nie gryzie, to mam zamiar zajebać wszystkie psy w okolicy, ich właścicieli i ich rodziny! Wszystko bydło, co szczeka, ma zamiar mnie ugryźć! Koniec i kropka!

Mam takie dwa przypadki z najbliższego otoczenia: 

                                                   Jeden, systemowy bezrobotny, co to w życiu chciał zawsze robić coś, do czego się nigdy nie nadawał, twierdzi że za komuny było lepiej (Tak! Są jeszcze takie typy!) , bo była robota…
                                                   Druga, emerytka wgapiona w szkło kontaktowe, twierdząca że teraz jest super, bo wtedy było źle!
                                                   Oczywiście obydwoje się mylą, ale są tak tępi, że nie przyjmą nigdy do wiadomości prostego komunikatu:         
                                                   Że wyszliśmy z jednego gówna i wdepnęliśmy w drugie.

Politycy, urzędasy i skundlałe media wciąż nam wciskają, że trzeba przestrzegać prawa! Mówią: twarde prawo, ale prawo, itp. Wmawia się nam, dobrym, spokojnym ludziom, że prawa ZAWSZE trzeba przestrzegać, a gdy o tym zapomnimy, nasza „wspaniała” policja i inne służby państwowe nam o tym niechybnie przypomną.

                                             To by i miało sens, gdyby w tym kraju (tudzież w UE) obowiązywało normalne, logiczne, ludzkie prawo. Zamiast tego jest jakiś pokręcony, niezrozumiały i rozbuchany ponad ogarnięcie go rozumem twór. Potwór, którego groźbą i przemocą każe się szanować. Potwór, który połyka maluczkich, a tłustych liże. To jest niesprawiedliwość pod przykrywką prawa.
                                             Czemu mamy szanować prawo w państwie, które zabiera nam 3/4 naszych pieniędzy i gnoi nas w każdy, możliwy sposób?! Czemu mamy szanować takie państwo i jego „prawa”?! Czemu my, biedni, mamy przestrzegać „praw”, które z uśmiechem na tłustych ryjach olewają ludzie ze świeczników? Czemu mamy stosować się do „prawa”, które jest zwyczajnie durne i często przeczy same sobie , lub zdrowemu rozsądkowi? Czemu mamy służyć czemuś, co chce wycisnąć z nas ostatnie soki i porzucić, gdy już wyschniemy na wiór?
                                             Lubię ten kraj, ale pierdolę to państwo, jego „prawa” i jego służby!
Czyli wspomnień z upadającego peerelu ciąg dalszy (z nawiązaniem oczywiście do współczesności).
Zacznę może od domofonów. Mieszkam co prawda w czteropiętrowym bloku, ale otoczony wieżowcami. Wieżowce są ogólnie stałym (szkaradnym) elementem polskiego krajobrazu. Z tego, co się orientuję, wszystkie są wyposażone w domofony. Z tego, co wiem, wszędzie te domofony są, jakby to rzec? Rozjebane!
Pamiętam dobrze koniec peerelu, gdy rozpoczął się ogólny szał na instalowanie domofonów. Firmy nie wyrabiały ze zleceniami, a opornych lokatorów, którzy nie chcieli się dołożyć do składki na domofon traktowano jak wyrzutków i zło wszeteczne! Oczywiście w takim budynku, jak mój, to się sprawdza: 10 lokali na klatkę, wszyscy się znają, nie zanotowałem większych przerw w działaniu owego wynalazku, ale tam, gdzie lokali jest 100, albo i więcej, a pod wejściem kwitnie życie towarzyskie miejscowego elementu, działać to nie może i nie mogło. I nie działa.
Podobnie krzywo patrzono na ludzi nie chcących wypłat przelewanych na konto, a czemu bank ma mi na wejściu zabierać szmal, czemu za wypłacanie SWOICH pieniędzy też mi potrąca swoją działeczkę ?! Toż to jawne złodziejstwo! Ale wygoda dla firmy.  
A siding? To takie plastikowe badziewie, którym w ramach równie głupiej mody i stadnego pędu pokryto połowę chałup w kraju. A cekol? Tak powszechny teraz w każdym domu i mieszkaniu, jak papier w toaletach.
Bo to modne, bo wszyscy tak mają! Od lat obserwuję, jak przelewają się takie durne mody i jak patrzy się na tych, co modni być nie chcą. Stado polskie przejawia od lat wielką siłę impetu i tratowania opornych. Bez litości!

Gdzie byśmy nie pojechali, a nawet wy sami u siebie w domu, spójrzcie. Po prostu spójrzcie. Na zwykłe wasze piloty. Na wasze wypasione televizory, na waszych dziadów i babki. Na klawisze.

                                    Gdziekolwiek, jakkolwiek, ileby kanałów, wszyscy ustawiają sobie na pilocie: 1 – TVP1, 2 – TVP2, 3 – tu już różnie, albo TVP 3, albo Polsat, albo TVN, na 4 zazwyczaj jest polsat 4, dalej jako się rzekło TVN, Polsat, ew. TVN 24, w radykalnych przypadkach Trwam, na 7 – TVN siedem, dalej dowolność.
                                    Czemu te polityczne telewizornie mają taką oglądalność?
                                    Bo sobie je tak ustawiliście! Bo jak TVP ma zarezerwowane dwie pierwsze cyfry, to już tak jedziecie! Z dziada, pradziada i z peerelu…
                                    To już dla nich połowa sukcesu, bo działacie niczym automaty, pikając z lenistwa i przyzwyczajenia w pierwsze klawisze. I leżąc rozjebani na kanapach i fotelach chłoniecie te ich propagandę i pseudowiadomości.
                                    A wystarczy przeprogramować televizornie i wtedy się posrają…

Przy czem oczywiście, nie wiadomo jeszcze, czy to już nowe średniowiecze i oczywiśćie, mając na myśli stosunki, nie mam na mysli sexu (a teraz wszystko spada do poziomu pierdolenia).

Chodzi o to, że wychodząc ze swoich zabarykadowanych, ogrodzonych i monitorowanych domostw, byście spojrzeli, co się dzieje dookoła, na ulicach. Tudzież wy, ludzie z blokowisk zapyziałych ponad stan.
Oczywiście nic się nie dzieje.
Taki wiosenny czas jest na to dobrym przykładem. Zwłaszcza teraz, w niedzielę. Może trochę piździ, ale pogoda ogólnie słoneczna i ciepło – idealny moment na wyjście z domu, ale zapracowani menczyźni wypoczywają po aktywnym tygodniu zapierdolu, a zarobione kobiety też siedzą przed televizornią. Wypoczywają. Zamknięci na cztery spusty, za swymi bramami, drzwiami i alarmami.
A na ulicach pusto.
A co ma do tego średniowiecze?
Otóż w owych czasach, w takie dni, jak niedziela, wszyscy się integrowali, wyłażąc z domu. Tak po prostu. Po to człowiek wymyslił bary, cukiernie, parki i place. By okolica się zeszła. Teraz nikt się nie schodzi – wszystcy sie rozchodzą. Nikt się nie integruje – społeczeństwo się dezintegruje.

Czyli narzekania męskiej, szowinistycznej świni, na żeńskie, feministyczne knury.

Wczoraj wszędzie widziałem „facetów” zaiwaniających z tulipankami, czy innymi goździkami. Ciekawe, czy w zamian jutro dostaną chcociaż skromnego lodzika? Dziś, by uważać się za faceta, wystarczy chatka na niespłacany kredyt, strzał z nasienia w macicę (naprawdę skomplikowane! :) i krzaczek z hipermarketu wkopany pod płotem. I taki facio szczęśliwy i dumny! Menski taki!
A ich drugie połowy? Wyzwolone, a jakże! Ale jeszcze żądające odwiecznych przywilejów, czyli w skrócie: karierowiczki zapracowane poza domem i leniwe w domu, wymagające od swych „menżów’ szmalu, fury, bezgranicznego oddania i wyrozumiałości. O ile w ogóle chcą jakiegoś faceta (już widzę za parę lat, te stada starych, zdziwaczałych „panien”)! 
A te cioty idą na taki układ. Konformiści chcący mieć rodzinę, bo to tak wypada w towarzystwie. 
Nie ma już kobiet i mężczyzn – są cipy i miękkie faje.

Chodzi o medialne skutki katastrofy.

Co łatwe do przewidzenia, w mediach (oglądalnych i mówionych) zaroiło się od fachowców, którzy za przyczynę NAJWIĘKSZEJ wypadkowości w Europie owego szynowego potwora, podali niedoinwestowanie…
No kurwa litości! Od poczatku lat 90ch, aż do teraz, w tę studzienkę bez dna (albo i poniżej) wywalono jakieś 20 miliardów złotych! Przed juro, juropa dodatkowo władowała tam przynajmniej połowę tej sumy.
A to i tak nie działa.
Zamiast zrobić coś, co działa (kasy było wystarczająco dużo), ładowano szmal w niepotrzebnych ludzi, ich przywileje (i ich rodzin) i spółki narosłe niczym dzieci gremlinów po polaniu wodą.
A jak „działa” kolej, każdy się może przekonać naocznie.
PS Poprawka: PKP (czy jak ten zbiór kolejowego chujostwa odbierać) od samej UE dostała 20 miliardów zeta! Z czego wykorzystała 1 % (?!!!!!!!!!!)

  • RSS