typnegatyvny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2011

Ostatnio z radia (tego głównie słucham) i z televizorni atakuje mnie jakiś podjarany inwalida, co to posikany jest, bo nie musi iść na wybory. 

            Kartkę mu dowiozą, czy cuś…
            Nie rozumiem jego podniecenia: raz, że straci rzadką możliwość darmowej mobilności, na rzecz nie wiadomo czego.
            Dwa: jak to działa na wyobraźnię! Warzywo głosuje poszczane ze szczęścia, a ty nie?!
            Trzy: po grzyba on ma głosować? Neta pewnie nie obsługuje, a za to chłonie te televizyjne ścieki. 
            I nic poza tym…

Zbyt cenię swój głos, by go marnować na jakieś polityczne bydło, w źle działającym systemie, którego nikt nie chce naprawić! Nie chcę wybierać mniejszego zła. Zło jest złem i nie przyłożę do niego ręki! Nawet do tyciego zła.

Wybory tak naprawdę nie mają znaczenia! To tylko okresowa wymiana świń przy korycie.
A zachwycanie się przez owe świnie i ich sługi demokracją? A wciskanie ludowi ciemnemu, że oddanie głosu to obywatelski obowiązek, że jak nie oddasz, toś zły i ojczyznę swą opluwasz!? 
Olejcie to – oni mają media, to krzyczą. Oni chcą by system trwał.
My mamy internet (jeszcze) i jest nas coraz więcej…
Zdegustowanych kwiczeniem tej chlewni (z) wiejskiej.

Mieszkam naprzeciwko zakładu fryzjerskiego. Dość obleganego (choć podobno są lepsze). Co jakiś czas, tak w sobotnie ranki najczęściej, widuję tam kręcące się pasztety, z welonami na głowie. Mają je jakoś tak przyczepione, że nie mogą odczepić? Nie ogarniam tego. Ale zauważyłem, że im większy pasztet – taka potencjalna babcia klozetowa – to tym bardziej nie zdejmuje owego welonu i bardziej tak w nim paraduje/kręci się/ ciska w oczy nachalnie. Rozumiem – za parę godzin będzie w sukni ślubnej, odpierdzielona jak nigdy w życiu i tak dalej, ale czemu do kurwy nędzy, w tym przedczasie, w tym salonie, wygląda, jakby odeszła właśnie od przerzucania widłami obornika?!

Tyle, że w welonie.
Tym się właśnie różni człowiek elegancki od buraka.
Elegancki zawsze zachowuje swój styl, burak szaleje od święta. Z buraka nawet owiniętego w firankę, nie zrobisz ananasa.

Wczoraj największy gamoń polskiej polityki (czyli Jarek Kaczyński) stwierdził, że jest politykiem zawodowym. Raczej, jak już, tak jak większość długoletnich politykierów – zawodowym pasożytem. Zawodowym politykiem, to może być minister króla, reszta jest z wyboru! Ale co mu się dziwić: tak długo trafia do parlamentu (popieprzona ordynacja wyborcza, skleroza wyborców i kolosalne pieniądze od państwa na działalność wybranych partii), że już zapomniał, skąd się tam bierze.

         Co do wyborów. Po całym państwie rozpierzchli się kandytaci, by startować z wybranych okręgów wyborczych. Wybranych przez siebie. Najczęściej z miejsc, o których nie mają zielonego pojęcia i są z nimi kompletnie niezwiązani. Nikt w tym nie widzi nic zdrożnego!
Nikomu nie przeszkadza, że to bydło pędzące do władzy opuszcza warszafke tylko na wybory, po to, żeby od razu po nich tam wrócić!
         A demokracja? Była taka za czasów pierwszej Rzeczpospolitej . Wtedy prawo wyboru miała tylko dobrze wyedukowana, posiadająca jakiś majątek, czująca się elitą szlachta. Wtedy sejmiki wybierały posłów bezpośrednio, patrząc im w oczy. Tam za puste obietnice i oszustwa siekano szablą.
         W Grecji decydował lud (demos) stojący na placu. To była realna władza (kratos), przed którą nikt nie mógł się czuć bezkarny. Demos-kratos, demokracja. Prawdziwa demokracja.
         Teraz banda cwaniaków robi cyrk, po to by tłum idiotów postawił na nich krzyżyki, a hasło „demokracja” nie schodzi z ich fałszywych ust.

Jak już kiedyś wspomniałem, mamy obecnie babski świat. Baby rządzą (jednocześnie, po babsku jęcząc, jak im źle!), chłopy zbabieli i oprócz pięści nie mają już nic twardego.

W dodatku młodym panienkom zebrało się na filozofowanie i zaśmiecają ongiś fajne strony internetowe swoimi „głębokimi” myślami (głównie o przemijaniu, miłości i takich tam duperelach – jak to głupie nastolatki). Nie ma nic śmieszniejszego, a zarazem żałośniejszego, niż idiotki chcące być poważne i na mądre tematy dyskutujące.
Faceci nie lepsi. W pamięć mi się wrył jeden z wpisów na jakimś forum internetowym, gdzie jakiś koleś określił siebie, jako stuprocentowego mężczyznę. A dlaczego? Otóż wyjaśnił (i wyglądało to na szczere,poważne i prawdziwe!), że skoro ma dobrze płatną robotę, dziecko, dom i żonę, to znaczy, że jest do głębi i w całości męski.
I już!
I weź teraz takiemu wytłumacz, że jest zwykłą pizdą…

Produkuj, rób normę, siedź przy maszynie/taśmie/warsztacie i nie odchodź!  Norma, wydajność, automaty, bilans, tanio, bubel, postęp, następne…

            Spłacaj, kupuj, bądź, chwytaj, bierz, pędź!
            Wariactwo.
            Aż do nieuchronnego krachu.
            Kiedyś się produkowało rzeczy drogie, solidne i długo się je robiło, spokojnie – bo tak się robi rzeczy porządne i solidne.
            Teraz szybciej, więcej, taniej! Człowiek to już tylko dodatek do mechanizmu.
            Społecznego, technicznego i ekonomicznego.

Czyli ja.

         Azaliż czemu?
         Na świecie żyje 7 miliardów ludzi. Ludzie zachodu dali się omamić możliwością sukcesu. Różnie sobie ten sukces wyobrażają: dla jednych to kupa szmalu, dla innych kariera, inni wolą władzę, i tak dalej i dalej…
         Zostaliśmy zarażeni amerykańskim, kretyńskim optymizmem. Miliony ludzi myśli, że im się uda.
         Gówno prawda!
         Sukces osiągają nieliczni – reszta ma zwyczajnie żyć! Wyobrażacie sobie 40 milionów Polaków posiadających szmal, władzę i osiągających sukces artystyczny?! Takie mega-mam talent? Wyobrażacie sobie 7 miliardów mieszkańców Ziemii dostających się na szczyty sławy, władzy i posiadania ?!
         Nie!!!
         Jakiś jeden procent startujących w tym trudnym wyścigu osiągnie sukces. Przynajmniej połowa, albo sie załamie, albo pozostanie skwaszona i zgorzgniała, a przynajmniej zawiedziona i smutna.
         Tak już musi być, bo tak nakazuje logika, więc przestańcie szaleć do kurwy nędzy i żyjcie normalnie!

Pan da

Brak komentarzy

Tak się pechowo składa, że mieszkam w centrum dość ruchliwego osiedla. Właściwie to osiedle na peryferiach miasta, jest paradoksalnie, jego centrum rozrywkowo/handlowo/produkcyjnym. Wobec czego kręci się tu sporo ludzi, tudzież sporo naciągaczy chodzących od drzwi, do drzwi z hasłem np: pan da na chlebek.    

         Po mordach patrząc, to raczej do cedzenia denaturatu.
         Sęk w tym, że tam, gdzie mieszkają naprawde bogaci ludzie, te menele nie zajdą. Nie wejdą do ogrodzonych osiedli, nie zajrzą do ogromnych domów z potężnymi ogrodami, strzeżonymi przez równie wielkie psy i ochroniarzy. Biedak żebrze u biedaka.
         Ale mi już wystarczająco wiele zabiera to złodziejskie państwo, bym chciał jeszcze cokolwiek, komukolwiek dawać!
         Przypominam – szary, normalny człowiek, zwraca państwu w postaci różnorakich danin (ukrytych i jawnych) od 60% do 80% zarobionych pieniędzy!!! Także mam prawo z czystym sumieniem, napluć na każdą, wyciągniętą ku mnie dłoń!

Niedawno niejaki Jarek Walesa, nadział się motocyklem na gamonia włączającego się do ruchu. Ledwo przeżył. Pomijam fakt, że jest to kolo znany głównie z nazwiska i tym nazwiskiem wypromowany, bo poza tym to nie błyszczy zbytnio. 

         Otóż motocykliści giną na naszych drogach masowo. Głównie wbijając się właśnie w takich właśnie gamoni. Oczywiście winą obarcza się owych motocyklistów – bo to jeżdżą szybko i z fantazją.
         A cisi i pokornego serca gamonie ich tak naprawdę wykańczają. Przodują w tym kierowcy tirów i ciężarówek, czyli śmierć zapierdalająca przed się, jak Polska długa i szeroka! Nie boją się niczego i nikogo, tylko spidem zmierzają do celu swoimi tonami!
         A reszta? Większośc polskich kierowców to fachowcy, że bez kija nie podchodź! Śmieją się z innych i klną na wszystko co mają przed maską.
         Dopóki sami nie spowodują jakiejś tragedii…

W Gdańsku ostatnimi czasy powstały dwie areny: Ergo I PGE. Jedna – to całkiem przyzwoita hala, druga – to całkiem ładny stadion. Sęk w tym, że te ich nazwy mi się chromolą i nie wiem, co jest co! Arena dotychczas kojarzyła mi się tylko z cyrkiem, ewentualnie z placem w centrum Koloseum. Teraz tak się nazywa całe obiekty, ot kolejna kretyńska moda.

Galerie – kojarzą się przede wszystkim z super skupiskami lepszych sklepów w jednym budynku (też by szło na to znaleźć nazwę!).
Sale? Coraz mniej wyprzedaży – coraz więcej jakichś sal.
             I ciągle się mnoży jakieś dziwne nazewnictwo – jak na przykład Lech Walesa Airport. Po cholerę? Żeby jakieś amerykańskie, czy anglosaskie głąby nie połamały sobie języka? Po co przejmować się głąbami?  Po co na siłę równać w dół?

  • RSS